BIELSKI BENIAMINEK REWELACJĄ LIGI

TEKST
24 grudnia 2008
BIELSKI BENIAMINEK REWELACJĄ LIGI
30 punktów zdobytych przez piłkarzy BKS Stal po rundzie jesiennej powoduje, że bielszczanie przezimują do wiosny na drugiej pozycji w tabeli III ligi opolsko-śląskiej. Godnym uwagi jest fakt, że podopieczni trenera Marka Mandli przegrali tylko raz, podobnie jak zdecydowany lider i główny faworyt do awansu Ruch Radzionków.
Przed sezonem 2008/2009 trener Mandla podkreślał, że celem jego drużyny jest spokojnie utrzymanie w lidze i jak najlepsza gra. Na półmetku rozgrywek wszystko wskazuje na to, że zadanie na ten sezon zostanie wykonane łatwiej niż się początkowo wydawało. Co więcej BKS ma nawet szanse na awans, ale do tego

30 punktów zdobytych przez piłkarzy BKS Stal po rundzie jesiennej powoduje, że bielszczanie przezimują do wiosny na drugiej pozycji w tabeli III ligi opolsko-śląskiej. Godnym uwagi jest fakt, że podopieczni trenera Marka Mandli przegrali tylko raz, podobnie jak zdecydowany lider i główny faworyt do awansu Ruch Radzionków.

Przed sezonem 2008/2009 trener Mandla podkreślał, że celem jego drużyny jest spokojnie utrzymanie w lidze i jak najlepsza gra. Na półmetku rozgrywek wszystko wskazuje na to, że zadanie na ten sezon zostanie wykonane łatwiej niż się początkowo wydawało. Co więcej BKS ma nawet szanse na awans, ale do tego jeszcze bardzo długa droga. – Chcemy się utrzymać, za dużo wokół nas gorących głów, którzy już widzą w BKS-ie kandydata do awansu. To nam nie pomaga – mówi opiekun bielszczan. 
W Radzionkowie na remis
 
Przed ostatnim meczem rundy jesiennej wiadomo było, że w Radzionkowie spotkają się dwie najlepsze drużyny w tym sezonie. Trener Mandla o Ruchu mówił z wielkim uznaniem:
– To zdecydowanie najlepszy zespół ligi, świetnie ułożony, z doskonałymi piłkarzami. Marcin Kocur, Sebastian Gielza, Adam Kompała, to wszystko zawodnicy, którzy grali już zdecydowanie wyżej niż w III lidze – chwalił rywala szkoleniowiec BKS-u.
Piłkarskie święto w Radzionkowie nie mogło obejść się bez bielskich kibiców, którzy w zorganizowanej grupie dopingowali swoich idoli. Piłkarze stanęli na wysokości zadania i stworzyli widowisko na miarę, co najmniej II ligi. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów a obie bramki padły w pierwszej połowie meczu. Wśród obserwatorów panowało jednak przekonanie, że to BKS był zespołem lepszym i to właśnie bielszczanie byli bliżsi zwycięstwa. Warto dodać, że Ruch stracił punkty na własnym boisku po raz pierwszy od 23 kwietnia ( remis w poprzedni sezonie z GKS Tychy – przyp.red.)! 
 
Co dalej BKS-ie?
 
To pytanie zdają sobie wszyscy, którzy śledzą wyniki bielskiego klubu w tym sezonie.
– Spokojnie – odpowiada trener Mandla – ważne, że możemy spokojnie myśleć o utrzymaniu w lidze. Teraz trzeba zająć się również innymi sprawami związanymi z klubem – tłumaczy opiekun BKS-u. Chodzi przede wszystkim o szkolenie młodzieży i budowanie wielkiej drużyny od podstaw. – Jak mi się spali dom, to przez parę tygodni mogę jakoś bez niego żyć, ale musze się zabrać do jego odbudowy. Podobnie jest z klubem. Trzeba mieć mocny fundament, by na nim budować drużynę. Bez fundamentów, tak jak człowiek bez domu,  klub daleko nie zajedzie – obrazowo tłumaczy Mandla.
Rzeczywiście biorąc pod uwagę to, co dzieje się w klubie, to wyniki piłkarzy Mandli są swoistym mistrzostwem świata. BKS przez pół rundy musiał grać w Cygańskim Lesie na boisku Rekordu, bo Stadiom Miejski jest w przebudowie. Wiązały się z tym również kłopoty treningowe, bo jak mówi Mandla trening na sztucznej murawie nigdy nie zastąpi treningu na boisku z naturalną trawą. Sporym problemem jest także brak drugiej drużyny, gdzie mogliby występować zawodnicy, którzy nie mieszczą się w składzie BKS-u. – U nas ci, którzy nie grają mają w zasadzie wolne i nie mają gdzie się sprawdzić. Podobnie jest z tymi, którzy wracają do formy po kontuzji – narzeka trener bielszczan.
Mimo tych wszystkich mankamentów BKS jest rewelacją rozgrywek. A co by to było, gdyby nagle wszystkie problemy zniknęły? Życzymy tego z całego serca!

źródło:www.super-nowa.pl